Wysoki priorytet - Półwysep Pelješać / śv.Ilja / św.Eliasz / Orebić / Dalmacja / Chorwacja

10.09
2016
Orebić - Podgorje - Drasine (633m) - Przeł. Pod śv.Ilją (862) - śv.Ilja (961m) - Przeł. Pod śv.Ilją (862m) - Drasine (633m) - Podgorje - Orebić
Dystans: 19,5km / Przew.: 1088m / Czas: 7h04min / Vmax: 30.2km/h / Kalorie: 4400kcal Skala trudności: P1/P5 Ślad GPS:

12.09
2016
Orebić - Podgorje (208m) - Panorama - Orebić
Dystans: 6,5km / Przew.: 882m / Czas: 2h55min / Vmax: 40.6km/h / Kalorie: 1100kcal Skala trudności: P1 Ślad GPS:
-


Wróć na stronę główną


Czwarty dzień i czwarty wyjazd, pogoda nad chorwackim morzem lekko zbladła, chmury na niebie od samego rana, prognozy pogody znów straszą burzami. Mimo wszystko na ten dzień planowaliśmy wejść na najwyższy szczyt półwyspu Peljesac, 961m śv.Ilję. Od samego początku wyjazdu, wyjście na tą górę było naszym priorytetem. Dzień zaczynamy o świcie jednak start przeciąga się do 7:40 :/ Wychodzimy z domu obierając kierunek na klasztor Franciszkanów w Podgorje i znany nam już szlak, prowadzący na płaskowyż tuż pod szczytem św.Eliasza. Na skrzyżowaniu szlaków logujemy się wcześniej niż zakładał plan, 1h45min wspinaczki głównie z rowerem na plecach, mamy chwilę na oddech. Od tego miejsca do kolejnego podejścia jest ok 20 minut jazdy, później znów łażenie przeplatane jazdą aż na przełęcz pod Ilją. W rezultacie na szczycie świętego Eliasza stajemy po 3h 26minutach od wyjścia z domu, kolejne 20 minut chłoniemy widoki próbując ogarnąć 360* panoramę, która jest nie do ogarnięcia jeśli nie jest się sową ;)

Przed nami clue całej zabawy, zjazd, wiemy już że nie będzie łatwo, wręcz trudno i że prawdopodobnie nie pokonamy wszystkich przeszkód, oczywiście w głowie włącza się kalkulator liczący skrupulatnie przejechane metry, skalę trudności, ilość przeszkód - istny, kolarski mind fuck no ale co zrobisz jak nic nie zrobisz :/ Zjazd ze szczytu zaczynamy znacznie wcześniej niż planowaliśmy, znad kontynentu brnie na nas ciemno szara ściana deszczu. Prognozy musiały się w końcu sprawdzić, tylko czemu ku... akurat dziś?? Prawo Murphego. Ze szczytu schodzimy z pierwszymi kroplami deszczu, schodzimy bo pierwsze 50-100m to wyzwanie na granicy P5 świetna zabawa dla trialowca. Jazda zaczyna się kiedy tylko ścieżka zaczyna być ścieżką, taką którą w miarę widać bo sama w sobie jest ledwo widoczna, P3 na dzień dobry. Początek jadę spięty jak kłoda drewna, rower dziwnie nerwowy, deszcz pada coraz mocniej, szlak staje się coraz bardziej śliski a my tak na dobrą sprawę znajdujemy się w ciemnej d... Przynajmniej jest ciepło, więc morale wciąż wysokie.

Kiedy dobijamy do przełęczy pod szczytem Ilji, robię oględziny roweru, zablokowany damper wyjaśnia całą zagadkę. Gdzieś w drodze w dół przenosząc go nad przeszkodą przełączyłem niechcący, dźwignię blokady monarcha na "ON" - jestem prawdziwym geniuszem, brawo ja! Od tego momentu zaczyna się prawdziwa zabawa, przed nami wciąż pozostaje 8km nieustannej deniwelacji i rzeźbienia w skale. Deszcz ustępuje, skały schną szybko, lecimy więc w bój. Odliczając przerwy na odpoczynki, zdjęcia i pomyłkę (wjazd na niewłaściwy szlak) za którą zapłaciliśmy 60m podejściem, zjazd ze szczytu zajął nam +/- 1,5h - jazdy. 950m ciągłej deniwelacji na odcinku 9,5km zjazdu z czego 7,5-8km w terenie, zdecydowanie to najlepszy zjazd i najlepszy szlak w HR jakim jechaliśmy do tej pory. Wszystko wskazuje że to najlepsza ścieżka, góra i zjazd roku 2016. Well done enduroriderz! Mission accomplished! Wracamy do bazy, z tarczą :)






























































Druga część wyjazdu to już urlopowa, formalność, poszukiwania dzikich plaż i nurkowanie na bezdechu. Jak zawsze zaskakująca jest temperatura wody na głębokości 10m - ciepło, w zasadzie kąpielówki wystarczą choć same w sobie na tej głębokości nie są potrzebne ;) To miła odmiana od polskich akwenów oferujących o tej porze roku temperaturę 6-8*C poniżej termokliny. Tak można nurkować, tak można spędzać urlop, tak trzeba żyć.





























Wróć na stronę główną

All www & foto copyrights 2004-2016 by WZ