Poławiacze ciepła - Półwysep Pelješac / Viganij / Orebić / Dalmacja / Chorwacja

06.09
2016
Orebić
Dystans: - km / Przew.: - m / Czas: - min / Vmax: - km/h / Kalorie: - kcal Skala trudności: P1 Ślad GPS:
-

07.09
2016
Orebić - Podgorje - Drasine (633m) - Piscet (449m) - Sucuraj (367m) - Gornja Nakovana - Pranja (337m) - Viganij - Kuciste - Orebić - Podgorje (208m) - Panorama - Podgorje (208m) - Orebić
Dystans: 39km / Przew.: 1005m / Czas: 8h20min / Vmax: 42,5km/h / Kalorie: 3600kcal Skala trudności: P1/P5 Ślad GPS:


Wróć na stronę główną


Kierunek bałkański od lat wydaje się najrozsądniejszym wyborem wyjazdowym pod koniec roku. Dlaczego? Choćby dlatego że w połowie września, kiedy w Polsce lato kończy się definitywnie, w Dalmacji temperatura (przeważnie) nie spada poniżej 20*C nocą. Co więcej to miejsce, w którym ciepłe (24*C), przejrzyste morze (Jadran) spotyka się z potężnymi, masywami górskimi. Stwarza to niepowtarzalną okazję do zaliczenia wieczornego nurkowania po upalnym dniu spędzonym na mozolnym zdobywaniu gór. Taką formę "relaksu" lubimy najbardziej, tak odpoczywamy, tak ładujemy baterie i tak się katujemy. O lokalnych smakach, owocach morza, smacznym winie nie wspominam, to już taki egzotyczny (dla nas) standard.

Czwarty wyjazd do Chorwacji spędzamy w miejscowości Orebić na półwyspie Pelješac. Miejscówka, którą można by opisać jednym słowem - "mistrz". Jest tam wszystko czego do szczęścia potrzeba, wysokie góry i czyste morze - wyraźnie czystsze niż przy kontynencie. Pierwszy dzień zaczynamy od znalezienia biura turystycznego w Orebić'u. Znajdujemy je nad główną promenadą miasteczka, po krótkiej rozmowie z pracownikiem dostajemy bardzo przyzwoite mapy (1:50 000) - są darmowe. Zaczynamy więc ogólnie pojmowany rekonesans, nie planowaliśmy żadnej grubszej akcji chcieliśmy jedynie zobaczyć stan ścieżek i szlaków. Ruszamy bez zbędnego pośpiechu, przed południem, na lekko bez zapasów wody i jedzenia - naprawdę, świetny pomysł. Najpierw podjeżdżamy 200m w górę pod klasztor Franciszkanów górujący nad Orebićem, spod jego murów roztacza się świetna panorama na miasteczko oraz sąsiednią wyspę Korčulę. W tamtej okolicy znajduje się wejście na jeden ze szlaków wiodących na szczyt św.Iliji, chcąc sprawdzić jak wygląda jego początek, trochę ponad 2h podejścia w górę lądujemy na wysokości 633m. Bez wody i bez jedzenia, jak już wspominałem to był super pomysł.

W trakcie przerwy na odpoczynek, nad płaskowyż, na który podchodziliśmy nadcierają deszczowe chmury. Deszcz nie za duży nie za mały, w sam raz by zmoczyć szlak, którym zjeżdżamy na przełęcz Pranaja. Przeważnie jedziemy jednak trafiło się kilka odcinków, które przechodzimy z rowerami pod pachą, na owych zwyczajnie nie dało się jechać. Skala trudności szlaku wahała się w okolicach P3-/P5, tak więc na mokro było całkiem wesoło :) Jako że to był początek wyjazdu jedziemy asekuracyjne, mimo tego w drodze w dół poszło kilka P4, odcinków P5 na mokro nie dotykałem. Kilka godzin później deszcz ustępuje miejsca pięknemu zachodowi słońca, wracamy pod klasztor Franciszkanów zrobić kilka nocnych zdjęć.

















































Wróć na stronę główną


All web, foto & gfx Copyrights 2001-2016 by WZ