Z przełęczy na przełęcz przełączając się - Jałowiec / Beskid Żywiecki / Ploska / Wielka Fatra / Słowacja

27.05
2016
Sucha Beskidzka PKP - Drwalówka - Przysłop - Przeł. Przysłop (665m) - Topory / Trawers Kiczory - Przeł. Kolędówki (815m) - Kolędówka (883m) - Schronisko Opaczne - Trawers Jałowca - Przełęcz Cicha (775m) - Opuśniok (782m) - Adamy (679m) - Mizioły - Wojtaszki - Lachowice - Stryszawa - Sucha Beskidzka
Dystans: 37,5km / Przew.: 1225m / Czas: 7h50min / Vmax: 42km/h / Kalorie: 2700kcal Skala trudności: P1/P2 Ślad GPS:

28.05
2016
Vysna Revúca - Sedlo Chyzky (1340m) - Trawers Ploskiej - Sedlo Pod Plosku - Trawers Ploskiej - Sedlo Ploskiej - Trawers Czarnego Kamienia - Sedlo Pod Ciernym kameniom (1266m) - Nad malou tureckou - Stredná Revúca - Vysna Revúca
Dystans: 21km / Przew.: 994m / Czas: 5h40minmin / Vmax: 44km/h / Kalorie: 2500kcal Skala trudności: P1/P3- Ślad GPS:

Wróć na stronę główną


Dwa dni w górach są lepsze niż jeden, wiemy to z doświadczenia, mając zatem do dyspozycji długi weekend ruszamy w 48h bój w Polskie i Słowackie góry. Piątek, dzień pierwszy to początek zmagań z górskimi przełęczami, startujemy klasycznie czerwonym szlakiem z Suchej, jednak w okolicy Przełęczy Przysłop wybieramy "trawers" pasma Jałowca połączonego z eksploracją nie przejechanego do tej pory zielonego szlaku odbijającego do Lachowic spod chaty Adamy. Szlaku wyjątkowej urody, onegdaj bo oprócz rozprutej zwózką drogi, pierwotnej ścieżki zostało tam może 300m... Zaskoczenia z naszej strony jednak nie było, przeraża natomiast fakt że powoli zaczynamy przyzwyczajać się do takiego stanu rzeczy :/




















Na Słowacji lądujemy w piątek późnym wieczorem, w składzie powiększonym o Tomka z Juniorem :) Klasycznie wybieramy nocleg w pensjonacie BALTAZAR u Valentina w Liptovskiej Luźnej. W związku z tym, w sobotę rano bez pośpiechu zabieramy się za śniadanie. Jedzenie i pakowanie szło nam tak dobrze że w góry startujemy ok. 11:00, to całkiem późno jak na burzowy dzień, napisał bym nawet "za późno" ale rozsądek przegrał tego dnia z chęciami i nikt z nas nie miał ochoty się śpieszyć - nawet ja :] Podobnie do poprzedniego dnia, nie zaliczamy żadnego konkretnego szczytu, odwiedzamy natomiast cztery przełęcze, leżące wokół Ploskiej. Dzięki takiemu fortelowi, zaliczamy trzy świetne zjazdy uciekając przy okazji sunącej w naszym kierunku burzy. Dużo szczęścia w nieszczęściu tego dnia, wieczorem wracając już do Krakowa, w okolicach Twardoszyna zza okien samochodu oglądamy pokaźne żniwo drugiej straszącej nas tego dnia burzy, jednocześnie ciesząc się w głębi iż nie było nam dane się spotkać.

















































Wróć na stronę główną

All www & foto copyrights 2004-2016 by WZ