Czeski film w słowackich górach - Wielka i Mała Chochula / Parszywa / Tatry Niskie / Słowacja

13.06
2015
Liptovska Luźna / Penzion Baltazar - Meandry Luźanki - Velka hola (1640m) - Sedlo pod Skalkou - Kosiarisko (1695m) - Velka Chochula (1753m) - Mala Chochula (1720m) - Parsiva (1652m) - Hiadelskie Sedlo - Korytnica Kupele - Korytnicka Dolina - Liptovska Luźna / Penzion Baltazar
Dystans: 36km / Przew.: 1550m / Czas: 9h17m / Vmax: 52km/h / Kalorie: 3300 Skala trudności: P1/P4- Ślad GPS:
-

Wróć na stronę główną


Górska samotność, potrzeba czy bardziej konieczność? Czasem myślę że jedno i drugie bo czasem koniecznie potrzebuję;) być z górami sam na sam. Nie ma to nic wspólnego z przełamywaniem barier, ma natomiast wiele wspólnego z oczyszczeniem psyche bo pięknie jest móc patrzeć na problemy z góry, wydają się wtedy takie małe. Moja górska samotność trwała na tyle długo by oczyścić psyche i poukładać pewne sprawy w głowie. Zdaje się że podświadomie tęskniłem już za towarzystwem bo kilka smsów, dwa telefony i jedno piwo wystarczyły do tego by umówić się z grupą przyjaciół na wspólną górska jazdę.

Kolejnego dnia w sobotę ruszamy zdobywać szczyty i kraść górskie widoki, od taka piracka rejza na Słowacką ziemię nieznaną. Nikt z nas nie podejrzewał jednak że w górach spotkamy prawdziwych piratów, do tego słowackich - mówię wam, istny czeski film ;) Trasa przez Chochulę była zwieńczeniem całego wyjazdu, stawiającego nad nim przysłowiową kropkę. Wielkie góry, spory dystans i cały dzień w pełnym słońcu wydrenował nas z sił, jednak poziom satysfakcji, który po sobie pozostawił, sprawił iż właśnie ta trasa, dla wszystkich nas okazała się "odkryciem roku 2015". Trzeba przyznać że nielegalnym odkryciem ponieważ Chochula leży na terenie parku narodowego Niskie Tatry, zatem wszelkiej podejmowane próby jej zaliczenia mogą nieść za sobą niemiłe konsekwencje :(

Jednakże prawdziwe BigMountain, fantastyczny dzień bez burz, z genialną ekipą, trasą i rewelacyjnymi widokami nie mógł zakończyć się zwyczajnie. Po powrocie z gór do Liptovsjkiej Luźnej zaliczamy wizytę w lokalnym barze, zimne piwo później siadamy do kolacji w pensjonacie BALTAZAR dzieląc się wrażeniami z całego dnia. Górskie opowieści przenosimy do sauny przy okazji snując plany na następny dzień. W naszych głowach cisza i spokój, tak można odpoczywać, należało nam się bo jak wiadomo bycie piratem bywa cholernie męczące ;)























































Wróć na stronę główną

All www & foto copyrights 2004-2012 by WZ