Podejście na zdrowy rozsądek - Morskie Oko / Wrota Chałubińskiego / Roztoka / Gęsia Szyja / Tatry Polskie

18.01
2015
Schronisko w Dolinie Roztoki (1031m) - Wodogrzmoty Mickiewicza - Dolina Rybiego Potoku - Morskie Oko (1398m) - Mnichowa Płaśń - Przełęcz w Doline za Mnichem (1788m) - podejście pod Wrota (ok.1900m) - Mnichowa Płaśń - Morskie Oko (1398m) - Dolina Rybiego Potoku - Schronisko w Dolinie Roztoki (1031m)
Dystans: 18,5km / Przew.: +1200m / Czas: 8:18:h / Vmax: - / Kalorie: 2900 Skala trudności: - Ślad GPS:

19.01
2015
Schronisko w Dolinie Roztoki (1031m) - Wodogrzmoty Mickiewicza - Polana pod Wołoszynem (1250m) - Waksmundzka Rówień (1405m) - Gęsia Szyja (1490m) - Rusinowa Polana (1210m) - Złota Dolina - Zazadnia parking
Dystans: 10km / Przew.: +550m / Czas: 3:18:h / Vmax: - / Kalorie: 800 Skala trudności: - Ślad GPS:

Wróć na stronę główną


Początek roku w naszym kraju może kojarzyć się z zimą, ponurym i krótkim dniem oraz z obezwładniającą umysł i ciało apatią. Dla nas to również czas posezonowej regeneracji, odpoczynku od kolarskiej rutyny i zmianą formy aktywności. Alternatywną już kilka lat temu okazał się być Tatrzański trekking z powodów, o których pisałem w poprzedniej relacji. Innymi słowy przełom roku poświęcamy na odpoczynek od roweru w aktywnej formie.

W połowie stycznia inaugurujemy naszą pierwszą "3 dniówkę", zaczynając od wyjazdu na stoki stacji narciarskiej w Białce Tatrzańskiej. Narty to miła odmiana od dwóch kółek, wpływa na to podobna dynamika tego sportu poczucie prędkości oraz swoboda. Kiedy kończymy zabawę przenosimy się z Bukowiny do schroniska w Roztoce, będącego naszą górską bazą wypadową na kolejne dwa dni. Czemu właśnie Roztoka? Prozaicznie, najlepsze żarcie :) oraz wolne pokoje dla amatorów górskich wrażeń.

Drugiego dnia planujemy wejść na Wrota Chałubińskiego, ruszamy późno a zalegające w dolinach mgły od początku budowały mroczny i tajemniczy klimat. Ruszając w trasę liczyliśmy iż wyżej załapiemy się na chwilę solaryzacji, niestety nie było nam dane. Po trzech godzinach marszu, na wysokości blisko 1700m wychodzimy ponad pierwszą warstwę chmur. Dopiero tam mogliśmy dostrzec iż ponad nią zalegała druga warstwa. Błękitnego nieba i widoczków nie było, pozostał jednak mroczny nieco ciężkawy klimat. Brnąc żlebem w kierunku Wrót, mogliśmy obserwować tor stosunkowo świeżej lawiny. Na około 100-150m przed szczytem ze skał ponad nami zaczął osypywać się śnieg, który na początku podejścia sprawiał wrażenie stabilnego. Na tak stromym stoku, do tego południowym wrażenie ustępowało z każdym pokonanym w górę metrem. Oba czynniki dały pole do popisu dla wyobraźni oraz zdrowego rozsądku. Podjęcie decyzji o rezygnacji z dalszej wspinaczki bolało jak zawsze, jednak na taką się zdecydowaliśmy. Czy słusznie? Cóż, tego nie dowiemy się nigdy, dywagujemy o tym wracając do schroniska w Roztoce.












Kolejny dzień wymuszał wcześniejszy powrót na dworzec autobusowy w Zakopanem, w takiej sytuacji czasu na wyjście w wysokie góry w zasadzie nie było. By nie stracić resztek czasu na asfaltowej drodze w Dolinie Rybiego Potoku, wracamy przez Gęsią Szyję. Po drodze prześladowało nas poczucie nie zrealizowanego planu, to tak jak wracać na tarczy. Jednak kiedy dobijamy do Waksmundzkiej Równi (1405m) wynurzamy się z morza chmur, zaczerpując słońca oraz wielkiego błękitu. Po dwóch dniach szarości, widok gór skąpanych w promieniach słońca zapierał dech. To niesamowite jak niewiele potrzeba człowiekowi do szczęścia, wystarczyło załapać się na falę fotonów by od razu pojawiła się saysfakcja - mimo niezrealizowanych planów, które tym razem musieliśmy schować do kieszeni z napisem "zdrowy rozsądek".
























Wróć na stronę główną

All www & foto copyrights 2004-2012 by WZ