Były nią nieregularne schody z korzeni i skał które pogrążyły mnie gdzie w ich połowie. G3Ridersi walczyli na nich ambitnie i do samego końca,
pokonując ją w icie mistrzowskim stylu. Dla mnie nie miało to już większego znaczenia, trening treningiem ale na koniec wyjazdu liczyło się tylko
"tu i teraz" lub bardziej "tam i wtedy" czyli idealne zakończenie idealnej dwudnówki - aż chciało by się więcej.
