Te ostatnie chwile w Słowenii mijają szybko, równie szybko jak kończący się nad morzem dzień w zasadzie cały nasz wyjazd zdawał się minąć jak mgnienie oka, 900km i 12h
później wypakowując z autokaru w Krakowie swoje rzeczy zastanawiałem się czy to aby ten wyjazd nie był wytwór mojej wyobraźni lub długim snem. Przykry incydent na sam
koniec wyjazdu, utwierdził mnie w przekonaniu że to jednak nie był sen, nic jednak nie było już wstanie zepsuć wrażenia które zrobiła na mnie górska i nadmorska Słowenia.
