Pozostało mi jedynie grzecznie wrócić z ekipą do pensjonatu, napić się zasłużonego piwa i zrobić zdjęcie Słoweńskiego księżyca - całkiem podobnego do naszego ;)
Tej nocy długo nie mogłem zasnąć myśląc o tym co ominęło mnie w górach, w które nie wjechałem oraz o tym że rano jadąc w kierunku doliny Vipawskiej, opuścimy
Słoweńskie góry a tym samym stracę ostatnią szansę na to by wjechać w teren. Czy na pewno? To się jeszcze okaże.
